#7
Dziś nie za bardzo mam co opisywać. Kolejne przeglądanie internetu do rana sprawiło, że obudziłam się dopiero o... 14. Po 14, tak praktycznie. A zdolna do życia byłam dopiero ok. 16, po kąpieli i namiastce obiadu.
W sumie, po obejrzeniu serii anime, i drugiej serii, i zastanowieniu się porządnym, najbardziej zadziwiające były teksty rodzaju "rzuciłem dwie prace, żeby móc się z Tobą częściej widywać". No, że ile?! To ile mu jeszcze zostało? Czy oni w ogóle mają czas na cokolwiek poza pracą? Prawdopodobnie nie, ale że znawcą nie jestem, to wypowiadać się nie będę. W każdym razie, co by było, gdyby każdy był tak pracowity, jak zostało to przedstawione na ekranie? Myślę, że wszyscy byliby szczęśliwsi, bo zamiast "nie chce mi się", po prostu zaczynaliby działać. A to uszczęśliwia, że dążymy do czegoś, czego chcemy, co nas cieszy, czy też co jest nam potrzebne, bez marudzenia. Na marudzeniu traci się najwięcej czasu. Dlatego następnego dnia, w imię tego, od razu wstałam z łóżka po przebudzeniu, sprzątnęłam mieszkanie bez odkładania na później, i teraz napisałam posta na blogu. I wiecie co? Czuję się lepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz