sobota, 10 maja 2014

#12 Czytnik

#12
Z racji że obudziłam się całkiem późno, bo aż o 12.50, przez calutki dzień czułam się trochę zmęczona. Nie umiałam za bardzo znaleźć sobie miejsca, a już w ogóle chęć siedzenia przed komputerem na zwykłym krześle (niezwykłe, znaczy obrotowe, jest moim zdaniem wygodniejsze niż kawałek drewna z oparciem i nóżkami), dlatego szybko dopadło mnie zniechęcenie, i przelazłam na łózko, żeby... Poczytać. Ostatnio (znaczy, w końcu) ciężko przychodzi mi wydawanie pieniędzy, tym bardziej na książki, więc sięgnęłam po dawno nie używany czytnik, żeby w końcu polubić coś, co nie kusi mnie kolorowymi okładkami w księgarni.
Może nie posiadam cudu e-bookowej techniki, jednak mogę powiedzieć, że było to wygodne doświadczenie.
Największym minusem jest jednak krótki czas trzymania baterii mojego urządzenia. Książka po 2h nie odmawia posłuszeństwa i nie wyłącza się nagle. Wiem, że podłączenie do ładowania to nie taki wielki problem, jednak wielkim problemem faktycznie jest to, że czytnik podczas ładowania automatycznie wygasza ekran po jakichś 3 sekundach. Można się bawić w podświetlanie, przeczytanie linijki, znowu kliknięcie podświetlenia i tak w kółko, jednak jest to strasznie męczące, a będąc w środku akcji, odłożenie czytania na godzinę czy dwie zniechęca do ponownego sięgnięcia po lekturę. W każdym razie, skutecznie zagłębiam się w losy Elżbiety Bowes-Lyon, znanej także jako Królowa Matka.
Lubię powieści historyczne, zwłaszcza biografie. Odkryłam to już w sumie dawno, jeszcze za czasów szkolnej lektury Faraona, ale dopiero sięgnięcie po biografie konkretnych postaci dało mi pełnię radości. Na razie fascynują mnie postaci arystokratyczne, ale, kto wie, może na tym nie poprzestanę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz