#14
Dzień spędziłam głównie poza domem, sprzedałam konsolę i umówiłam się ze sprzedawcą na odbiór osobisty. Nie było mi specjalnie żal, moja PS3 od pół roku stała kompletnie nieużywana, mimo że przy zakupie wydawało się, że będziemy z niej korzystać codziennie... No ale cóż, bywa. W każdym razie w całym dniu najładniejsze było to, że w końcu! wyszło słońce, i temperatura sięgała prawie 30 stopni. To miła odmiana, biorąc pod uwagę że ledwie tydzień temu nikt nie odważyłby się wyjść z domu bez kurtki. Dziś też pierwszy raz w tym sezonie ubrałam spódnicę, dając moim nogom szansę na opalenie się w ciepłym słońcu. Niestety, moja uroda jest jaka jest, i po prawie 10h ekspozycji rodzina uznała, że jestem bledsza niż zwykle... W każdym razie, czyn ten poprawił moją własną pewność siebie - moim zdaniem nie wstydzenie się siebie jest czymś cennym, a zrezygnowanie z długich spodni jest pewną oznaką samoakceptacji, tak więc w tym względzie jestem z siebie dumna. Poza tym odwiedziłam też S, którą chcę serdecznie pozdrowić ^ ^ Mam nadzieję, że taka temperatura w najbliższych dniach się utrzyma. Miło jest poczuć już lato, które mam nadzieję też będzie równie śliczne, co dzisiejszy dzień.
środa, 21 maja 2014
środa, 14 maja 2014
#13 Czekolada
#13
Kolejny dzień upłynął mi znowu na Cywilizacji z S, ale i na myśleniu o... słodyczach. Nie wiem jak inni, ale mój pociąg do słodkości jest naprawdę silny, więc zjedzenie tabliczki czekolady czy dwóch w ciągu dnia, nie jest niczym niezwykłym. Mogę sobie na to pozwolić, po części dlatego że często urządzam sobie spacery po mieście, czy choćby zamiast korzystania z miejskiej komunikacji, ale też i dlatego, że mam wspaniałe geny, które nie przekazały mi skłonności do tycia, więc mimo mojej diety jestem wręcz kościstą osóbką. W każdym razie, przedwczoraj gdy wracałam do domu, wstąpiłam do Tesco po "coś słodkiego", i natknęłam się na promocję dużych czekolad Milki, przecenionych na 8zł. Kupiłam jedną, herbatnikową, która zupełnie nie wygląda tak jak na opakowaniu, ponieważ herbatnik w niej stanowi 50% wysokości, a nie 1/4, na co wskazuje rysunek. W każdym razie jednak była całkowicie pyszna, i w trzy osoby została dojedzona łącznie z okruszkami dziś rano.
Oczywiście mój słodyczowy głód nie uaktywnia się w porze otwartych sklepów, tylko najczęściej gdy nadchodzi już późny wieczór i powinnam prędzej kłaść się spać, niż wychodzić z domu, dlatego wieczorem stałam się nieco rozdrażniona. Mam nadzieję, że S mi wybaczy. W każdym razie jednak, na jutrzejszy poranek planuję wizytę w sklepie i zaopatrzenie się w porządne zapasy na cały tydzień. I sądzę, że zapewne promocja już się skończyła...
Kolejny dzień upłynął mi znowu na Cywilizacji z S, ale i na myśleniu o... słodyczach. Nie wiem jak inni, ale mój pociąg do słodkości jest naprawdę silny, więc zjedzenie tabliczki czekolady czy dwóch w ciągu dnia, nie jest niczym niezwykłym. Mogę sobie na to pozwolić, po części dlatego że często urządzam sobie spacery po mieście, czy choćby zamiast korzystania z miejskiej komunikacji, ale też i dlatego, że mam wspaniałe geny, które nie przekazały mi skłonności do tycia, więc mimo mojej diety jestem wręcz kościstą osóbką. W każdym razie, przedwczoraj gdy wracałam do domu, wstąpiłam do Tesco po "coś słodkiego", i natknęłam się na promocję dużych czekolad Milki, przecenionych na 8zł. Kupiłam jedną, herbatnikową, która zupełnie nie wygląda tak jak na opakowaniu, ponieważ herbatnik w niej stanowi 50% wysokości, a nie 1/4, na co wskazuje rysunek. W każdym razie jednak była całkowicie pyszna, i w trzy osoby została dojedzona łącznie z okruszkami dziś rano.
Oczywiście mój słodyczowy głód nie uaktywnia się w porze otwartych sklepów, tylko najczęściej gdy nadchodzi już późny wieczór i powinnam prędzej kłaść się spać, niż wychodzić z domu, dlatego wieczorem stałam się nieco rozdrażniona. Mam nadzieję, że S mi wybaczy. W każdym razie jednak, na jutrzejszy poranek planuję wizytę w sklepie i zaopatrzenie się w porządne zapasy na cały tydzień. I sądzę, że zapewne promocja już się skończyła...
sobota, 10 maja 2014
#12 Czytnik
#12
Z racji że obudziłam się całkiem późno, bo aż o 12.50, przez calutki dzień czułam się trochę zmęczona. Nie umiałam za bardzo znaleźć sobie miejsca, a już w ogóle chęć siedzenia przed komputerem na zwykłym krześle (niezwykłe, znaczy obrotowe, jest moim zdaniem wygodniejsze niż kawałek drewna z oparciem i nóżkami), dlatego szybko dopadło mnie zniechęcenie, i przelazłam na łózko, żeby... Poczytać. Ostatnio (znaczy, w końcu) ciężko przychodzi mi wydawanie pieniędzy, tym bardziej na książki, więc sięgnęłam po dawno nie używany czytnik, żeby w końcu polubić coś, co nie kusi mnie kolorowymi okładkami w księgarni.
Może nie posiadam cudu e-bookowej techniki, jednak mogę powiedzieć, że było to wygodne doświadczenie.
Największym minusem jest jednak krótki czas trzymania baterii mojego urządzenia. Książka po 2h nie odmawia posłuszeństwa i nie wyłącza się nagle. Wiem, że podłączenie do ładowania to nie taki wielki problem, jednak wielkim problemem faktycznie jest to, że czytnik podczas ładowania automatycznie wygasza ekran po jakichś 3 sekundach. Można się bawić w podświetlanie, przeczytanie linijki, znowu kliknięcie podświetlenia i tak w kółko, jednak jest to strasznie męczące, a będąc w środku akcji, odłożenie czytania na godzinę czy dwie zniechęca do ponownego sięgnięcia po lekturę. W każdym razie, skutecznie zagłębiam się w losy Elżbiety Bowes-Lyon, znanej także jako Królowa Matka.
Lubię powieści historyczne, zwłaszcza biografie. Odkryłam to już w sumie dawno, jeszcze za czasów szkolnej lektury Faraona, ale dopiero sięgnięcie po biografie konkretnych postaci dało mi pełnię radości. Na razie fascynują mnie postaci arystokratyczne, ale, kto wie, może na tym nie poprzestanę.
Z racji że obudziłam się całkiem późno, bo aż o 12.50, przez calutki dzień czułam się trochę zmęczona. Nie umiałam za bardzo znaleźć sobie miejsca, a już w ogóle chęć siedzenia przed komputerem na zwykłym krześle (niezwykłe, znaczy obrotowe, jest moim zdaniem wygodniejsze niż kawałek drewna z oparciem i nóżkami), dlatego szybko dopadło mnie zniechęcenie, i przelazłam na łózko, żeby... Poczytać. Ostatnio (znaczy, w końcu) ciężko przychodzi mi wydawanie pieniędzy, tym bardziej na książki, więc sięgnęłam po dawno nie używany czytnik, żeby w końcu polubić coś, co nie kusi mnie kolorowymi okładkami w księgarni.
Może nie posiadam cudu e-bookowej techniki, jednak mogę powiedzieć, że było to wygodne doświadczenie.
Największym minusem jest jednak krótki czas trzymania baterii mojego urządzenia. Książka po 2h nie odmawia posłuszeństwa i nie wyłącza się nagle. Wiem, że podłączenie do ładowania to nie taki wielki problem, jednak wielkim problemem faktycznie jest to, że czytnik podczas ładowania automatycznie wygasza ekran po jakichś 3 sekundach. Można się bawić w podświetlanie, przeczytanie linijki, znowu kliknięcie podświetlenia i tak w kółko, jednak jest to strasznie męczące, a będąc w środku akcji, odłożenie czytania na godzinę czy dwie zniechęca do ponownego sięgnięcia po lekturę. W każdym razie, skutecznie zagłębiam się w losy Elżbiety Bowes-Lyon, znanej także jako Królowa Matka.
Lubię powieści historyczne, zwłaszcza biografie. Odkryłam to już w sumie dawno, jeszcze za czasów szkolnej lektury Faraona, ale dopiero sięgnięcie po biografie konkretnych postaci dało mi pełnię radości. Na razie fascynują mnie postaci arystokratyczne, ale, kto wie, może na tym nie poprzestanę.
poniedziałek, 5 maja 2014
#11 Cywilizacja V
#11
Przez ostatnie... Kilka dni, nie było postów. Byłam u S. Uwielbiam spędzać z nią czas, i z tego tytułu nawet nie miałam czasu dodawać cokolwiek na bloga, temu stał się nieco zaniedbany.
Ogólnie był to ślicznie spędzony czas, i na rozmowach, i na wspólnych spacerach z psem, i na jedzeniu, i na spaniu, i całej reszcie różności, ale, głównie grałyśmy w... Cywilizację V, z dodatkiem Bogowie i Królowie.
Po zobaczeniu tego screena, podczas szukania informacji o grze, byłam pewna, że to nic dla mnie. No, za skomplikowane to na pewno, drogi, mosty, państwa, jednostki, na pewno się pogubię...
I dopiero wspólna gra uświadomiła mi, jak bardzo się mylę ^ ^ Cywilizacja V nie bez powodu ma takie wysokie noty. To był mój pierwszy kontakt z serią, i po dwóch godzinach załapałam wszystko, a w późniejszych grach także udało mi się nawet wygrać ^ ^
Przez ostatnie... Kilka dni, nie było postów. Byłam u S. Uwielbiam spędzać z nią czas, i z tego tytułu nawet nie miałam czasu dodawać cokolwiek na bloga, temu stał się nieco zaniedbany.
Ogólnie był to ślicznie spędzony czas, i na rozmowach, i na wspólnych spacerach z psem, i na jedzeniu, i na spaniu, i całej reszcie różności, ale, głównie grałyśmy w... Cywilizację V, z dodatkiem Bogowie i Królowie.
![]() |
I dopiero wspólna gra uświadomiła mi, jak bardzo się mylę ^ ^ Cywilizacja V nie bez powodu ma takie wysokie noty. To był mój pierwszy kontakt z serią, i po dwóch godzinach załapałam wszystko, a w późniejszych grach także udało mi się nawet wygrać ^ ^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
